im. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego w Staszowie

HOME

LEBRON JAMES NA DWÓCH KÓŁKACH

LEBRON JAMES NA DWÓCH KÓŁKACH
Niedawno zaczęły się piłkarskie mistrzostwa świata. Idealny czas i moment na podziwianie oraz zachwycanie się coraz jaśniej święcącymi gwiazdami naszych sportowych idoli. Często szukamy ich daleko, są dla nas praktycznie nieosiągalni. Przez to nie zauważamy tych, którzy są koło nas co na dzień. Mijamy ich na ulicy, wymieniamy spojrzenia a może i nawet ich znamy, a tak niewiele o nich wiemy. Myślę, że każdy z nas znalazłby na pewno w swoim środowisku chociaż jedną taką osobę. W związku z tym chciałbym przedstawić, może niektórych zapoznać bliżej, z kimś wyjątkowym, kto mógłby być, a nawet powinien być, dla nas wszystkich gwiazdą, idolem i wzorem do naśladowania…

KRYSTIAN – KUMPEL Z SZATNI
A mowa tu o Krystianie, Krystianie Sobieraju. Naszym szkolnym zapalonym koszykarzu i to nie byle jakim… Pierwszym faktem czyniącym Krystiana wyjątkowym jest to, że w swoim codziennym życiu musi pokonać pewną trudność, którą my znamy tylko z telewizji, albo z gazet, a mianowicie jeździ na wózku, krótko mówiąc jest niepełnosprawny. Drugim jest taki, że ze swojej niepełnosprawności czyni niebywały atut. Nie chce pomocy, chociaż często jest mu ona oferowana. Wszystko robi sam. Jest bardzo silnym człowiekiem i świetnie daje sobie radę ze wszystkim sam, stara się być, w miarę możliwości niezależnym. Mówiąc silnym mam na myśli zarówno siłę mentalną jak i siłę fizyczną, która niewątpliwie jest potrzebna na co dzień, ale i podczas meczów. Pamiętam pierwsze dni, tygodnie mojej znajomości z Krystianem i pamiętam moje wielkie zdziwienie, i podziw, jak dobrze sobie radzi. Ta niespotykana siła charakteru i wola walki pomaga mu realizować się w tym, co kocha oraz spełniać swoje marzenia. Robić to , często dużo bardziej odważnie i zdecydowanie niż nie jeden pełnosprawny. Nigdy się nie poddawał i zawsze walczył o swoje. W myśl zasady, że nieważne ile razy upadniesz, ważne ile razy po tych upadkach się podniesiesz. Niesamowity człowiek z ogromną siłą charakteru, świetnym poczuciem humoru i pozytywnym oraz radosnym podejściem do życia, którego pozazdrościć może mu niejeden z nas. Niesamowicie cieszy mnie, że znam kogoś takiego jak Krystian i że mogę być, myślę, że mogę to powiedzieć, jego przyjacielem…
KOSZYKARSKI MANIAK
Wszyscy, którzy pracują czy uczą się i jednocześnie realizują swoje pasje doskonale wiedzą jak trudne jest to zadanie i jak ciężko jest te dwie sprawy pogodzić. Ale wszyscy, którzy te swoje pasje kochają szczerą i bezwarunkową miłością, zawsze znajdą na nie czas i sposób, żeby je pogodzić z innymi obowiązkami. W związku z czym, dla zapalonego pasjonata i profesjonalisty jakim jest Krystian, nie stanowi to dużej przeszkody, choć nie jest łatwo łączyć tego ze szkołą. A treningi są naprawdę ciężkie i dodatkowo trzeba na nie dojechać aż 50 km… Ktoś pewnie pomyśli, że przecież to koszykówka na wózkach, na pewno wykonują łatwiejsze ćwiczenia, a sesje treningowe są mniej obciążające. Otóż nic z tych rzeczy. Treningi są dwa razy w tygodniu. Zaczynają się o godzinie 20, a kończą o… 22. Tak, tak o 22. Dwie godziny ciężkiej pracy i szlifowania umiejętności na parkiecie. Pracowanie nad umiejętnościami indywidualnymi poszczególnych zawodników, wzmacnianie siły fizycznej i kondycji czy rozpracowywanie taktyki boiskowej, zarówno ustalanie tej swojej, jak i próba rozgryzienia tej przeciwnika. Jak widać – pełen profesjonalizm. Mecze są rozgrywane co tydzień i przygotowanie do nich również traktowane jest niezwykle poważnie. Analiza taktyczna, odprawa przedmeczowa, indywidualne instrukcje dla zawodników. Ktoś pomyślał, że piszę o NBA? Właśnie nie. I to w najlepszy sposób pokazuje jak dużym przedsięwzięciem jest koszykówka na wózkach. Dodatkowym aspektem jest oczywiście przygotowanie mentalne i wiążące się z grą na tym poziomie obciążenie psychiczne. U Krystiana może ono być naprawdę duże, ponieważ gra w jednym z lepszych klubów w Polsce. Ale sam przyznaje, że ze stresem daje sobie świetnie radę, chociaż przy najważniejszych meczach, np. tych o tytuł mistrzowski, ciarki po plecach jednak trochę chodzą… Ale jest to nieodłączny element życia każdego sportowca, zwłaszcza na wysokim poziomie. Chcąc się rozwijać i robić to, co się kocha, wiele razy trzeba się poświęcić, ale Krystian sam otwarcie przyznaje, że to dla niego żaden problem.
SUKCESY I… CO DALEJ?
Tę determinację i silną wolę Krystiana zauważyli również trenerzy… Swoje umiejętności i kunszt szlifuje uparcie od 4 lat. Jest podstawowym i jednym z wiodących zawodników KS PactumScyzory Kielce. Wraz z tą drużyną w sezonie 2016/17 został wicemistrzem Polski, co było jednym z jego pierwszych poważnych sukcesów. Ogromnym atutem Krystiana jest jego wiek, ma dopiero 17 lat, cała kariera stoi przed nim otworem. Ostatni ogromny sukces to powołanie do kadry U-22 i udział w Mistrzostwach Europy w Niemczech. W tak młodym wieku brał już udział w rozgrywkach europejskich tzn. w Lidze Europy. Indywidualnie, dwa razy w swojej krótkiej, ale jakże bogatej już karierze, zdobył statuetkę dla najlepszej „piątki” turnieju. Nie trzeba przypuszczać, można być wręcz pewnym, że to dopiero początek owocnej kariery i niezliczonych sukcesów indywidualnych. Krystian sam przyznaje, że jest to sport wymagający ogromnego poświęcenia i wielu wyrzeczeń, ale to jest właśnie to co kocha i cytuję: „Nie mam zamiaru przestać…”

autora: Jakub Glibowski klasa II d, konsultacja merytoryczna: Dorota Grzegrzółka 

Zdjęcia opublikowane za zgodą Prezesa Zespołu KS PACTUM SCYZORY Kielce Pana Pana Gabriela Moćko